Przechodziłyśmy koło siebie obojętnie, choć z lekkim uśmiechem i skinieniem głowy mówiłyśmy krótkie „cześć”. Nie znałyśmy, być może nawet nie chciałyśmy znać. No dobra… może mniej chciałam ja, bo w końcu mam tyle cudownych ludzi dookoła, serio potrzebuję więcej? „NIE”, mówiło zwykle moje wewnętrzne COŚ… Pewnie dlatego nie rozglądałam się częściej, zamykając w moim, całkiem kolorowym świecie.

Rok. Rok minął, gdy okazało się, że znamy ją obydwie… Ja i TY, nowa PRZYJACIÓŁKO- i tak, dziś chcę użyć tego słowa. Rok temu powiedziałaś, że Ty też… że też się na niej przejechałaś, że też kiedyś ją, no cóż, pokochałaś, za to, że Cię zmieniła, za to, że naobiecywała, że dzięki niej będziesz kochać siebie. Tak jak ja uwierzyłam w jej piękne słowa. „A miało być tak pięknie”, nawiązując do słów Happysad (jakże trafna nazwa zespołu do tego o KIM piszę)… Obiecywała nam złote góry, po cichutku wbijając nóż w plecy. Że nas to, kurczę, naprawdę nie bolało…

Aśko, Dziś chcę Ci powiedzieć, DZIĘKI, że otworzyłaś przede mną to co miałaś głęboko w środku. Dzięki, że mogłam Cię poznać i wejść w ten, chyba już nasz, trochę wspólny świat… i wiesz? Żałuję tylko, że poznałyśmy się na tyle późno, że nie mogłam uchronić Cię przed tym gównem, młodsza Koleżanko…

I dziś to tyle. D.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *