Nie jest łatwo pisać o depresji, a tym bardziej o niej rozmawiać. Często brakuje nam słów, aby określić co tak naprawdę nam dolega. Nie wiemy jak opisać stan, w którym obecnie znajdują się nasze ciało i dusza. Boimy się opinii i oceny przez bliskich. Bywają również sytuacje kiedy po rozmowie nasz problem jest bagatelizowany. Ostatnimi czasy kiedy została podjęta debata na temat depresji i zaburzeń psychicznych przez osoby publiczne, padło stwierdzenie, że depresja i idące za nią zaburzenia psychiczne to swego rodzaju moda. Moda?! Raczej choroba XXI w., która według WHO (Światowej Organizacji Zdrowia) do 2020 roku będzie zajmować drugie miejsce na liście najpoważniejszych problemów zdrowotnych na świecie.

Właśnie przez takie opinie stwierdzające, że depresja jest modną chorobą od wielu lat lekceważyłem objawy, które mogły świadczyć o początkach depresji, a raczej epizodach depresyjnych, które towarzyszą mi do dziś. Tłumaczyłem sobie, że moje złe samopoczucie jest czymś normalnym.

Po kilkunastu latach jako świadoma i dorosła już osoba, nauczyłem się przede wszystkim nazywać towarzyszące mi uczucia. Akceptować czas, w którym jestem gospodarzem dla mojego gościa.

Pan D. jest oczywiście nieproszonym gościem. W zasadzie pasożytem, ewentualnie wampirem energetycznym, który pojawia się w nieoczekiwanym momencie. Oplata mnie z każdej strony paraliżując moje ciało i duszę. Pan D. dokładnie wie, w który czuły punkt uderzyć. Jako doświadczony taktyk wie, że obniżenie mojego poczucia wartości, zabranie energii witalnej da mu przewagę, zawieszając mnie w matni.

Codzienność nabiera nowego znaczenia. Przybierając kolory szarości pozbawia Cię jakichkolwiek chęci i siły do wykonywania prostych rzeczy, które wcześniej wydawały się banalne. Wstanie z łóżka jest jak zdobycie Mount Everest. Towarzyszące Ci poczucie beznadziejności przyczynia się do postrzegania świata jako toru przeszkód. Zanurzając się w bezkresnej otchłani okazuje się, że ludzie, którzy dotychczas byli Ci bliscy, stają się obojętni. Pogrążony w niezrozumianym smutku masz ochotę zniknąć, schować się pod pelerynką niewidką. Nie masz siły patrzeć na siebie w lustrze. Nie poznajesz osoby, którą widzisz w odbiciu. Twoje oczy tracą blask i stajesz się cieniem dawnego siebie.

Dochodząc do punktu, z którego nie ma wyjścia niewielkie masz pole manewru. Od Ciebie zależy w jaki sposób będziesz chciał sobie pomóc. Jest wiele miejsc, w które możesz udać się po poradę lub medykamenty wspomagające walkę z depresją. Nie bądź bezczynny, nie lekceważ tylko działaj! To nie minie samo.

Wychodząc ostatnio z domu podczas jednego z epizodów, niespodziewanie w moich przemyśleniach pojawiła się myśl, stwierdzenie „Cieszę się, że żyje”. Przypadkowo tego samego dnia natrafiłem na piękne słowa, które wypowiedział Dalajlama: „Każdego dnia, kiedy się obudzisz pomyśl: jestem szczęściarzem żyjąc kolejny dzień. Wiodę bardzo cenne ludzkie życie i nie zamierzam go zmarnować. Użyję całej mojej energii, aby się rozwijać i dzielić się sercem z innymi, aby osiągać oświecenie z korzyścią dla wszystkich istot. W kierunku innych będę kierował życzliwe myśli. Nie będę pielęgnował złości ani złych myśli o sobie lub innych. Będę pożytkiem dla ludzi tak dużym jak tylko potrafię.”

Żyj, walcz!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *