Nie da się spojrzeć na Świat oczami kogoś innego, zobaczyć to co on widzi – zobaczyć, a co za tym idzie: doświadczyć. Ale możemy spróbować założyć jego okulary. Nie będziemy tą osobą, ale możemy spróbować zastanowić się nad tym, co ten ktoś może czuć i jak On postrzega Świat. Ten ktoś o kim chciałabym Wam dzisiaj napisać, a w sumie „te ktosie” to są Dzieci 🙂

Dzieci, które są wokół Nas, które może są Twoimi dziećmi, dziećmi sąsiadów, brata, przyjaciółki. Może mają 5 miesięcy, może rok? a może mają 5,7 lat? Może to chłopiec, może dziewczynka? Każde z nich jest inne, wyjątkowe, ale łączy je jedno – są szczere, radosne, pełne entuzjazmu, chęci poznawania świata, miłości i ufności! Dzieci są przepełnione szczęściem, wiarą i uśmiechem. Śmiech Chrześnicy mojego Męża dźwięczy mi głowie za każdym razem jak o Niej pomyślę. Nie ma dnia gdy się nie spotkamy, żeby Paulinka się nie śmiała. Jest szczęśliwa. Dzieci mają to do siebie, że cieszą się z bardzo małych rzeczy!! Z kinder niespodzianki, z podarowanego pluszaka, kwiatka na łące, z trzymania za rękę, z gry w chowanego, z naszego uśmiechu, głupiej miny! Dzieci oprócz tego, że są szczęśliwe, mają w sobie ciekawość Świata i CHĘĆ jego poznawania. Zadają dużo pytań, nie boją się pytać, chcą i potrafią słuchać. Paulina zapytała się mnie i mojego Męża „Wujek za co kochasz Ciocię? Powiedz coś dobrego o Cioci” „Ciociu, za co kochasz Wujka?” po czym zaczęła mówić co o Nas myśli z lekkością i miłością. Coś pięknego! Czy i My mamy w sobie otwartość i śmiałość, żeby pytać – słuchać, żeby mówić drugiej osobie jaka jest dla Nas ważna?

Zosia, która jest na zdjęciu, to córka Dagmary. Zosia się bardzo dużo śmieje, dużo i często! Śpiewa kiedy ma na to ochotę, wygłupia się i tańczy – kiedy ma na to chęć! Podczas wczorajszej rozmowy z Dagą w tle słyszałam cały czas Zosię, która śpiewała piosenkę – Dziewczyny były na spacerze. Domyślam się, że żadne z Nas – dorosłych – nie będzie śpiewać na głos piosenki jak jest na dworze. Ale w sumie dlaczego nie będzie? Bo głupio, nie wypada, co powiedzą ludzie? Zdradzę Wam i  przy okazji podziękuję Zosi – bo to Ona była moja inspiracją do napisania tego tekstu 🙂

A gdyby tak obudzić w sobie dziecko? Obudzić, albo je odnaleźć? Gdzieś w Nas, w głębi jest ukryta mała Asia, Dagmara, Nina, Ola.. Wystarczy spojrzeć w siebie, poszukać. Gdyby tak postarać się dostrzegać małe rzeczy? Gdyby te małe rzeczy nas cieszyły? Na przykład zerwany polny kwiat przez Naszego Ukochanego, albo ulubiony wafelek, który akurat dzisiaj był w sklepie pod domem? Okazuje się, że czasami tak niewiele wystarczy Dziecku do szczęścia, może zróbmy tak, żeby i Nam było niewiele potrzebne?

Oczywiście – dążmy do spełnienia marzeń, wyznaczajmy sobie cele, działajmy, pracujmy, bądź szukajmy lepszej pracy, podróżujmy – niech to nam również dostarcza pokładów radości!!! Jednak nie zapominajmy o tych „małych szczęściach„, które mogą być na wyciągnięcie ręki, tylko czasami ich nie dostrzegamy.

A jeżeli zapytasz się mnie jak to zrobić, jak widzieć te małe radości, jak patrzeć oczami dziecka? Ja nie odpowiem Ci na to pytanie, mogę jedynie zapytać – jak to robiłeś jak byłeś Mały? Co powiedziałbyś na daną sytuację będąc małym dzieckiem? Co powie Oleńka – Aleksandrze? Może to Ci pomoże..

Asia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *